Przygoda z kateringiem.

Odkąd pamiętam lubiłam się krzątać w kuchni. Doskonale odnajdywałam się wśród patelni, noży, garnków ze stali nierdzewnej i innego sprzętu gastronomicznego. Jeszcze będąc w podstawówce gotowałam posiłki dla całej rodziny, sprawniej operując nożem niż mama czy babcia.

Tacie zawsze do pracy szykowałam rozgrzewającą zupę w termosie, brat do szkoły zabierał kanapki w pojemnikach gastronomicznych. Nie dawno postanowiłam otworzyć małą firmę kateringową i zaczęłam kompletować sprzęt gastronomiczny. Najbardziej cieszył mnie zakup noży – wreszcie mogłam zaszaleć, giętkie noże do ryb, zestaw noży dekoracyjnych, noże do każdego rodzaju mięsa. Wyposażenie gastronomiczne mojej firmy nie ustępowało w niczym wyposażeniu najlepszych restauracji. Jednak gotowanie na zwykłej patelni czy w niedużym garnku ze stali nierdzewnej, to nie to samo co przygotowanie zupy dla kilkudziesięciu osób w ogromnym gastronomicznym garnku. Przygotowanie siedmiu wielkich pojemników GN z sałatkami nie było łatwym zadaniem dla nowicjusza ale udało się i posypały się kolejne zamówienia. Uważam, że człowiek je także oczami, dlatego zawsze dbam o wizualną stronę przyjęcia. Potrafię godzinami rzeźbić, przy pomocy noża, zwierzątka z owoców na dziecięce przyjęcie. Zaskakujący jaki sprzęt gastronomiczny, poza nożami, sprawdza się w dekorowaniu – ostrzałki do noży są niezastąpione do nadania faktury, kieliszki do wycinania kształtów. Zainspirowana wyposażeniem barów zainwestowałam w sprzęt barmański i to był strzał w dziesiątkę. Wybierając kieliszki i szklanki z bogatej oferty szkła dla gastronomii, postawiłam na oryginalność. Dzięki temu moi goście są zachwyceni kolorowymi drinkami w wymyślnych kieliszkach.

0 Komentarzy

Komentarze zostały wyłączone.